Witam podróżników,
wybierasz się do Panamy? Ten blog jest dla Ciebie.
W poniższym blogu znajdziesz porady praktyczne, parę zdjęć oraz generalnie jak wykorzystałem 12 dni na miejscu.
Zakup biletów i przygotowanie
Bilety do Panamy kupiłem spontanicznie pod koniec listopada 2017r .
Dostałem wiadomość z subskrypcji fly4free o planowanym przelocie charterem Rainbow 2 stycznia i powrocie 14 stycznia 2018r.
Akurat byłem 10 minut przez planowanym szkoleniem, które miałem poprowadzić.
Miałem chwilę na szybką decyzję z obawy o dezaktualizacje oferty.
Wrzuciłem kilka haseł w wujka google i zdecydowałem o zakupie :)
Ceny niby od 1490zł, kupiłem za około 1700zł.
Każda z tych cen jest bardzo atrakcyjna wobec regularnych linii lotniczych.
Przygotowanie odbyło się standardowo.
Przeczytałem dostępne blogi (najczęściej połączone z odwiedzinami Kostaryki czy Nikaragui).
Stwierdziłem, że skupię się na Panamie. Jednak 12 dni to nie tak dużo, żeby połowę spędzić w podróżach.
Oczywiście kupiłem przewodnik Lonet Planet (dostępne tylko English version) od miłej, gadatliwej podróżniczki z Krakowa. Przewodnik odebrał brat, ponieważ mieszkam w Warszawie.
Natomiast miła pani sporo mi opowiedziała przez telefon. Chyba każdy tak ma, że chętnie dzieli się wrażeniami.
Dodatkowo, kupiłem karty metrobus w pakiecie do przewodnika .Dzięki nim można poruszać się po Panamie metrem i autobusami miejskimi w większości za 0,25$. Odbijasz kartę jak w naszym metrze.
Oczywiście można kupić na miejscu za 2$ i doładowywać dowolnym $.
Podróż
W pakiecie lotu są tylko dwa posiłki. W tym jeden ciepły, warto zabrać ze sobą coś do jedzenia i picia.
Postanowiłem wziąć dwie owocowe 0,5l wyborowej co było strzałem w dziesiątkę.
Po opróżnieniu ( dziewczyna wypiła sporo mniej) spało mi się wyjątkowo dobrze :)
Wylądowaliśmy zgodnie z rozkładem czyli około 23.35 czasu miejscowego (przesunięcie o 6h).
Plan był taki, żeby miejskim autobusem wrócić z lotniska do miasta. Doczytałem że ceny taxi to 30-40$...
I też tyle zapłaciliśmy, ale wspólnie z sympatyczną parą z Poznania Piotrem i Martą.
Byliśmy tak zmęczeni podróżą, że nie chciało nam się szukać autobusu. Zresztą nawet nie byliśmy pewni czy jeździł o tej godzinie. Podobno było jakieś święto i był świąteczny rozkład.
Postanowiliśmy wziąć ... Ubera.
Uber jest tutaj bardzo popularny . Niestety moja karta sim z sieci lajt mobile nie odżyła po przylocie. Jak się później okazało nie odżyłą wcale. A czas na wifi za free szybko się skończył (30 min na lotnisku)
Tak więc po problemach z Uberem wzięliśmy Taxi od naganiaczy.
We czworo zawsze taniej :)
Dwie pierwsze noce, wykupiłem w hotelu Ojor Del Rio jeszcze w Polsce przez booking.
Hotel w bardzo dobrej lokalizacji, blisko lini metra Santo Tomas z pysznymi śniadaniami.
![]() |
| obowiązkowo poproś o nalesnik ze wszystkim co ma |
Naszym celem były pokoje z własną łazienką. W podstawowym standardzie cena za nocleg to około 50$ ze śniadaniami.
Panama City
dzień 1
a) cypel aż do Bahia Flamenco gdzie są świetne widoki na wieżowce, ocean. To tam spostrzegłem autobusy city sightseeing (nie korzystaliśmy),
b) Panama Viejo czyli historyczną część miasta
c) targ rybny Mercado de Mariscos, gdzie zjedliśmy świetne owoce morza (mimo, że popołudniu już wyglądał na opustoszały).
d) coca cola pub który jest tam od kilkudziesięciu lat (ciekawostka - rozmiary butelek czy puszek są inne),
e) Panama viejo, widok na dzielnicę biznesową,
f) kanał panamski - wstęp 15$ dla gringo. Jak się tam jest trzeba zobaczyć ale, aż tak wielkiego wrażenia na mnie nie zrobił.
Dzień 2.
w drugi dzień właściwie pojechaliśmy tylko do parku narodowego Metropolitano już Uberem.
Kupiłem lokalną kartę sim za 5$.
Dojazd ulicą Jana Pawła 2 :)
W 2019r. w Panamie odbędą się światowe dni młodzieży, o czym słyszałem od większości kierowców później.
W parku można zobaczyć jeśli ma się dobry wzrok : leniwce i inne małpy, jakieś nieznane mi małe czworonogi oraz świetną panoramę miasta. Z relacji zaprzyjaźnionej pary, większe wrażenia robi park Soberania z odgłosami prawdziwej puszczy :)
Obiad popołudniowy i podróż całonocnym autobusem na Bocas. a dokładnie do Almirante.
Droga do Bocas Del Toro
Bilety kupiłem dzień wcześniej na głównym dworcu w Albrook.
Prosta sprawa, kasa sprzedaje tylko bilety do tej miejscowości(tabliczka nad kasą).
A jest tam kilkanaście kas.
Autobusy odjeżdżały trzy o : 6:00pm. 6.30pm., 7:00pm w cenie 27,50$.
Alternatywą jest mały samolot za 100$ , cena wygrała ;)
Pojazd wyglądał całkiem dobrze , dosyć nowy Mercedes z bocznym napisem jak pamiętam Roma r4 (inne były r6) co jak się okazało miało znaczenie.
Podróż zapowiadała się przyjemnie. Ale taka nie była...
Na dzień dobry dziwny gość zapowiedział, że można korzystać z toalety na pipi (i tak klamki od toalety były u drugiego kierowcy), nie pupu (spoko nie planowałem) oraz, że będą dwa przystanki.
Ktoś w rodzaju drugiego kierowcy pokazał swój brzuch. Mówił ze łzami w oczach, że zbiera na operację (fakt, że kiszki pokręcone miał we wszystkie strony), więc odpaliłem mu 5$ jak i większość podróżnych.
Gry ruszyliśmy , zaczęła się sprzedaż jak na pokładzie samolotu. Sprzedawał jakiś Panamczyk złote łańcuszki i tym podobne.
Kierowcy zasłonili swoją kabinę zasłoną oddzielającą ich od nas. Później domyśliłem się dlaczego.
Po wyjechaniu z miasta, jechaliśmy w gigantycznym korku.
Gdy korek się skończył, kierowca gnał jak szalony Widziałem tylko mijane ciężarówki jak furmanki z gnojem :)
To był początek moich obaw.
Niestety, nie miałem żadnego alkoholu.Wiedziałem, że będą problemy z pipi. Kto spał mógł być szczęśliwy.
W drugiej części podróży jechaliśmy przez dżunglę. Kręte drogi, powodowały ocieranie się autobusu o liście przydrożnych drzew.
Dodam, że autobus bardzo się przechylał (wydaje mi się że tak był skonstruowany ze względów bezpieczeństa) Co chwila miałem wrażenie że zaraz wpadniemy do rowu.
Zaczął padać mocny deszcz. Siedzieliśmy przy oknie które było takimi drzwiami jak później przyjrzałem się z zewnątrz .
Z tego okna świstało oraz krople przedostawały się do środka. Pomyślałem, że autokar może być powypadkowy.
Koniec końców dojechaliśmy cało po 5 nad ranem do Almirante.
Niestety, ciągle padało jak i kolejne 2 dni :/
Przystanek zlokalizowany jest na wylocie z Alimirante. Do portu dostaliśmy się taxi za 1$ od osoby ..
Taxi przywiozło nas pod prom, który ruszył po około 1,5h. Najpierw załadował chyba połowę miejscowości i setki turystów. Przepłynięcie również kosztowało jakiegoś 1$/.
Podróż niestety w żółwim tempie kolejne 1,5h
Natomiast na ferry poznaliśmy sympatyczną Holenderkę Kirsten. Była w wieku naszych rodziców i miała odwagę podróżować sama :)
Zaprzyjaźniliśmy się na tyle, że widzieliśmy się prawie codziennie do końca naszej wyprawy.
Bocal Del Toro
Trzy pierwsze noce zarezerwowałem w Hostal Del Mar. Również przez Booking przed wyjazdem. Właścicielką jest sympatyczna Ani o skośnych oczkach.
Hostel kameralny. Pokój z widokiem na morze (poniżej zdjęcie, gdy wreszcie przestało padać). I to główny plus. Generalnie głośno (woda niesie odgłosy np. muzyki z pobliskich klubów) . Obok budował się nowy hotel , więc już po 7 rano zaczynały się roboty.
Dodam, że nie było ciepłej wody. Chociaż to podobna nic szczególnego ...

W mieście nie ma blisko plaży, pojechaliśmy busikiem za 2,5$ na drugi koniec wyspy na do Bocas Del Drago na Playa Estrella (Starfish Beach)
![]() |
| przystanek do playa estrella czy playa bluff |
Warto od razu zapłacić za powrót. Właśnie podczas pierwszego wyjazdu mieliśmy problem z powrotem. Po prostu pierwszeństwo miały osoby z wykupionym już powrotem.
A jeszcze zaczęło padać jak cholera.
Problem z pogodą spowodował, że widziałem tylko jedną rozgwiazdę:/
Ale ... w dalszej części bloga będą zdjęcia które zrobiliśmy kilka dni później przy pięknej pogodzie:)
W sumie jedynym plusem była bliska obecność ... leniwca
W wodzie widziały coś czego my nie widzieliśmy. Nie mogły się oderwać od polowania.
Po powrocie, wieczorem Kirsten dała nam znać, że poznała osoby z Polski.
Mieszkała w dużym hostelu Selina, który był sieciówką.
Ten w Bocas polecam dla imprezowiczów. Ciągły hałas ale i dobra impreza :)Generalnie wyspa oblegana przez surferów. Więc jeśli jesteś singlem, nie jest to najlepszy kierunek na podryw ;)
Polakami których poznaliśmy byli Kasia i Rafał. Oboje są wolontariuszami którzy poznali się przypadkiem wcześniej w Panamie.
Rafał pracował w tym Hostelu i jutro zmieniał siedzibę na wyspę Bastimetnos.
Kasia miała podróżować dalej już za kilka dni na Kostarykę i Nikaraguę .
Nie powiem, bo strasznie im zazdrościłem :)
Isla Carenero
W kolejny dzień, gdy przestało padać ruszyliśmy łódką za 2$ na wyspę Isla Carenero.
Jest to najładniejsza plaża w najbliższej okolicy Bocas. Z jednej strony karaibskie widoki a z drugiej dżungla.
Bastimentos
Tak po trzech dniach porównywalnych do pogody nad polskim morzem (shit), tyle że cieplej przenieśliśmy się na wyspę Bastimentos do Hostelu Selina (rezerwacja już w Panamie).
Wiedziałem od Rafała, że tam jest tylko jeden sklep, który ma ceny +30%. Zaopatrzyłem się w co się da, nawet wodę :)
Wodę akurat na Bastimetnos wszyscy piją z kranu, zrobiliśmy podobnie po opróżnieniu naszego 1 galona. Żadnych problemów żołądkowych nie mieliśmy.
Ważne żeby łódka zawiozła was do Mariny, gdzie jest dużo innych łódek. Niektóre całkiem spore.
Wiem, że turystów z innych wysp na jednodniowe wycieczki zawożą 200 m wcześniej. A tylko po to, żeby skasować za przejście przez park 5$.
Red Frog Beach
Wreszcie zaczęła się bajkaPogoda była świetna, (plaża red frog beach), drzewa, woda. Wszystko było cudowne :)
We wspomnianym przejściu gdzie kasują 5$ (my szliśmy od plaży na spacer więc nie musieliśmy ) spotkaliśmy słynną jadowitą czerwoną żabkę. W wodzie kajmany wylegiwały się leniwie, niczym nie zagrodzone.
Ponoć te małe żabki nie są groźne, ale nie sprawdzałem ;)
W kolejnym dniu wybraliśmy się na Wizard Beach . Trzeba wziąć łódkę (utargowaliśmy z 5$ na 3$ od osoby), która zawozi nas do głównej wioski wyspy o nazwie Bank. Tam po około 25 minutach spacerem przez dżunglę, wąską ścieżką dochodzi się do pięknej plaży .
![]() |
| nie można się zgubić |
![]() |
| localsi, wśród nich barman z hostelu Selina |
Sama plaża jak na załączonym obrazku.
Bez tłumów ludzi, parawanów :)
Więc zdecydowanie odradzam wchodzenie do wody powyżej pasa.
Wracając, zgodnie z wcześniejszym planem poszliśmy do Up in the Hill. Jest to ferma która produkuje kawę, warzywa itd w sposób organiczny. Prowadzona przez Argentyńczyka i Szkotkę. Usłyszeliśmy o niej od Jasmin, Niemki którą poznaliśmy w hostelu. Zresztą w hostelu było jakieś 70% Niemców.
Dołączyły do nas dwie Kanadyjki, ale chyba żałowały pózniej ponieważ droga była dosyć ciężka.
![]() |
| droga do Up in the Hill |
![]() |
| up in the hill |
![]() |
| cennik |
Po wypiciu czegoś organicznego, wróciliśmy do wioski ścieżką która prowadzi między zabudową .
![]() |
| kids |
Dobry obiad w Bank zjedliśmy w Roots, sądząc po czasie oczekiwanie wszystko przyrządzone na miejscu.
Ciekawostką jest, że właściciel twierdził, iż zna osobiście byłego piłkarza Lecha Poznań Luisa Henriquesa.
Jako dwóch fanów piłki mogliśmy wymienić się poglądami na temat nadchodzących mistrzostw świata (Panama również występuje).
Przez Rafałą poznaliśmy również sympatycznego Kolumbijczyka Santiago.
Ponieważ był z Medelin, a ja stałem się fanem Narqosa to szybko złapaliśmy wspólny język ;)
Na ostatnią noc wróciliśmy do Bocas. Głównie dlatego, że stamtąd były tańsze wycieczki.
Nocleg wziąłem w Swans Cay Hotel. Nie miał widoku na morze, ale był w wyższym standardzie. Cena 57$ ze śniadaniem.
Gdy są mocne fale jest problem z kursowaniem łódek. A nie chciałem kusić losu i komplikować sobie powrotu do stolicy..
Bilet na wyspie do stolicy kupiłem tuż przy dużym posterunku policji "taxi 25".
Wycieczka
Za 25$ mogliśmy zobaczyć : delfiny , leniwce, rafy koralowe i przepiękną małą wyspę Zapatilla.
Warto zabrać ze sobą jedzenie i picie oraz ogólnie sprzęt do snoorkowania.
Gdybyś nie miał za wiele do picia, to zostanie ono dostarczone przez rodowitego localsa drewnianą łódką.
![]() |
| area delphin |
![]() |
| Zapatilla |
Ostatni dzień w Bocas przy świetnej pogodzie, powtórnie Playa Estrella.
![]() |
| Bezwzględny zakaz dotykania rozgwiazd , grozi ich śmiercią. |
Dla lubiących lokalne potrawy polecam stragany przy drodze.
Właściwie wszyscy localsi się tam żywią.
Powrót do Almintare odbył się już na pokładzie małej łódki za 6$.
Mieliśmy zapas czasu, więc podziękowaliśmy panom z taxi i poszliśmy jakieś 1-1,5km na nogach na dworzec. Na szczęście wracaliśmy Mercedesem r6, więc czułem się ciut bardziej bezpiecznie.
![]() |
| Dworzec Almirante |
Ostatni nocleg zarezerwowałem w stolicy na Airbnb u Daniela w apartamencie Diablo House.
Szczerze polecam. Główny argument był taki, że mogliśmy prosto po przybyciu do stolicy udać się do niego.
A była 6 rano, więc w hotelu albo czekanie na pokój albo dopłata np 10$.
Dodam, że dom to taka mała willa, rodzice byli w Szwajcarii, więc Daniel chyba sobie po prostu dorabia :)
Pamiętać należy że w autobusie klima z niewiadomych przyczyn chodzi na maxa.
Na nic zda się upomnienie kierowcy .
Panama Viejo
W ostatni dzień poszliśmy do historycznej części Panama Viejo. Natomiast bilet za 15$ sobie odpuśliliśmy.
Przesada jak na oglądanie ruin, a z zewnątrz też było sporo widać.
Oraz ponownie do Casco Viejo.
Nie mieliśmy okazji przejechać się red devils bus. Wypada umieć hiszpański, bo nawet nie wiadomo gdzie one jadę.
Żółte trąbiące taxi są wszędzie, a naprawa odbywa się często na ulicy.
Generalnie miasto jest podzielona na dzielnice bogaczy i dzielnice biedne.
![]() |
| biedna dzielnica |
![]() |
| bogata dzeilnica |
![]() |
| always coca-cola |
![]() |
| sklepy prowadzą głównie chińczycy |
![]() |
| Casco Viejo |
![]() |
| Casco Viejo |
![]() |
| Casco Viejo |
![]() |
| Casco Viejo |
![]() |
| My oraz Piotrek i Marta, pozdrawiamy serdecznie :) |
Podsumowując :
a) ceny porównywalne z Polskimi,
b) kupiłem kartę sim (Caro lub Movil za 5$, dzięki temu miałem internet przez tydzień),
c) jest sporo miejsc z siecią wifi za darmo, nazywa się internet para todos,
d) w Bocas del toro jest tylko jeden bankomat,
e) wjazd do Kraju na paszport na okres 6 m-cy bez konieczności wykupywania wizy,
f) warto nauczyć się podstawowych zwrotów po hiszpańsku , mało osób zna angielski,
g) taxi w mieście są dosyć tanie, spokojnie dojedziemy np 2-3 km za 2-3$.
h) waluta to amerykański dolar , czasem można spotkań bilon w lokalnej walucie Balbota 1$=1B,
i) wszystkie piwa poniżej 0,5l. najpopularniejsze to Balboa. Panama niezbyt nam smakowało,
j) policja jesz wszędzie , np Tourist Police, generalnie czuliśmy się bezpiecznie ale spacerując widać miejsca które lepiej omijać,
k) głowny nowoczensy dworzec Albrook, z niego jechaliśmy np na kanał panamski.,
l) noclegi w Panama City proponuję wziąć u wyżej opisanego Daniela i zgłosić przyjazd we wcześniejszych godzinach,
Udanej podróży !
























































Komentarze
Prześlij komentarz